Jak uniknąć kryzysu – 3 słowa o dywersyfikacji

Mówi się, że w życiu pewna jest tylko śmierć i podatki. Do tego grona również dołącza kryzys. Zapewne niejeden już przeżyłeś i niejeden przed Tobą. Jak wyjść z niego obronną ręką?

Podział portfela inwestycyjnego

Dywersyfikacja to inaczej mówiąc rozdzielenie swojego kapitału na kilka różnych inwestycji, celem minimalizacji ryzyka. Jednak jak w pełni wykorzystać jej moc?

Rodzaj branży – nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego co się wydarzy w perspektywie najbliższych kilku czy kilkunastu lat. Koronawirusa też nikt się nie spodziewał.

Dzisiaj kupno nieruchomości na wynajem to dobra decyzja, ale czy będzie nią również za kilka lat? Co się stanie jeśli budynek zostanie doszczętnie zniszczony na przykład w wyniku pożaru? A jeśli wynajem zostanie dodatkowo opodatkowany i nie będzie już opłacalny?

Mając równolegle ulokowany kapitał w nieruchomościach, start-upach i giełdzie, jesteśmy bardziej odporni na takie zawirowania rynku.

Rodzaj inwestycji – w obrębie branży mamy zawsze kilka ścieżek rozwoju. Przykładowo nieruchomości to wynajem, ale też pożyczki pod projekty deweloperskie, kapitał do szybkiego obrotu nieruchomościami (tzw. „flipy”) czy nawet wynajem gruntu pod farmy fotowoltaiczne.

A nawet sam wynajem dzieli się na kilka podkategorii – wynajem dla turystów, wynajem długoterminowy, kwatery pracownicze, aparthotele itd. Ciężko sobie wyobrazić, żeby nagle wszystkie te gałęzie dotknął kryzys.

Położenie inwestycji – a co gdybyśmy poza zróżnicowaniem rodzaju inwestycji, zdywersyfikowali również ich położenie? Dom pod wynajem studentom w Wielkiej Brytanii, kwatery pracownicze w Polsce i wakacyjne apartamenty na Wyspach Zielonego Przylądka.

Abstrakcja? Wręcz przeciwnie! To plan minimalizujący ryzyko, jednego ze znajomych inwestorów. Co ważne – mimo takiego rozstrzału nie wymaga to od niego ani trochę więcej pracy. Od wszystkiego są sprawdzone firmy, które zajmują się kompleksowym zarządzaniem inwestycją.

Jeśli zainteresował Cię ten temat, to więcej o nim mówimy w dłuższym artykule Czy na rynku nieruchomości mamy „bańkę”? Poruszamy tam również kwestię tego, kto stracił i kto zyskał na kryzysie z 2008 roku.