Leasing mieszkania – co to jest i dlaczego go unikać?

Myśląc o zakupie mieszkania, mamy w głowie najczęściej 2 sposoby na zrealizowanie tego marzenia pod kątem finansowym – gotówka albo kredyt. Jest jednak jeszcze 1 sposób…

Leasing a kredyt

Czy wiesz czym jest leasing samochodów? Zapewne tak, to dosyć znane pojęcie. A czy wiesz, że jest ono stosowane również przy nieruchomościach i to nawet dla osób prywatnych?

Z reguły w tym kontekście mówi się o leasingowaniu dużych biur, których cena zakupu zaczyna się od kilku milionów złotych. Jednak od niedawna dostępna jest również oferta dotycząca mieszkań, bez podawania minimalnej wartości.

Leasing nie obniża zdolności kredytowej, pozwala w całości odliczyć ratę od podatku i wymaga mniej formalności. Takimi zaletami kuszą swoich klientów leasingodawcy. Czemu więc radzę tego unikać?

Po pierwsze, czas trwania. Z reguły leasingodawca oferuje rozłożenie zakupu na okres maksymalnie 10 lub 15 lat. Zdarzają się również oferty z dłuższymi okresami, ale jednak należą one do rzadkości. Im krótszy okres leasingu, tym wyższa rata. Jeżeli nie chcesz płacić raty na poziomie 3-4 tysięcy (i więcej), leasing nie jest dla Ciebie.

Po drugie, wąska oferta. Leasing w Polsce jest stosunkowo młodym produktem finansowym. Do tego, banki opierają się na kredytach hipotecznych, przez co nie zajmują się konsumenckim leasingiem nieruchomości. To powoduje, że niełatwo jest znaleźć dobrą i jednocześnie zweryfikowaną firmę, z którą zaczniemy współpracę.

Po trzecie, ryzyko. To jest NAJWAŻNIEJSZY punkt w całym artykule. Zgodnie z zasadami leasingu, do momentu ostatniej wpłaty właścicielem przedmiotu finansowania jest leasingodawca. W praktyce oznacza to, że możesz spłacić 119 rat ze 120 planowanych, a dalej mimo prawie 10 lat płacenia wysokich rat, oficjalnie nie masz do mieszkania żadnych praw.

Jeszcze gorzej, jeżeli z jakiegoś powodu nie zapłacisz jednej lub kilku rat. W zależności od podpisanej umowy, możesz bardzo szybko utracić prawa do mieszkania i wszystkie wcześniej wpłacone kwoty.

Natomiast najgorsza sytuacja jest wtedy, gdy dana firma okaże się grupą oszustów. Przez kilka lat mogą oni prowadzić swoją działalność zachowując najwyższy standard procedur, tylko po to, żeby w pewnym momencie sprzedać nieruchomość, zabrać pieniądze swoich klientów i zniknąć poza granicami kraju.

W takim przypadku odzyskanie swoich pieniędzy niemal graniczy z cudem. Mimo pozytywnego wyroku sądowego, komornik nie ma skąd odzyskać skradzionych pieniędzy. Konta firmy świecą pustkami, a zarządzające nią osoby zapadły się pod ziemię.

Zresztą, nawet ich odnalezienie niewiele da, jeżeli będą utrzymywać, że pieniądze stracili. Kara pozbawienia wolności Tobie i tak nie wynagrodzi straty.

Nie zrozum mnie źle – sam pomysł leasingu nieruchomości jest bardzo dobry. Natomiast w Polsce brakuje firm, które mogłyby to robić rzetelnie. Gdy ten produkt wprowadzą u siebie banki, to będzie zupełnie inna historia.

Podobnie gdyby taki sposób finansowania wprowadzili deweloperzy, ale przy obecnej koniunkturze jest to mało prawdopodobne. Nowe mieszkania schodzą „na pniu”, więc żadna firma nie chce mrozić swoich funduszy udzielając leasingu.